WOJTKIEWICZ Witold

Witold Wojtkiewicz urodził się w 1879 roku, zmarł w 1909 roku. W 1898 roku rozpoczął naukę u Jana Kauzika w warszawskiej Szkole Rysunkowej. Przez krótki czas studiował także na krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. W życiu artystycznym związał się z działalnością „Grupy Zero” oraz „Grupy Pięciu”, których był współzałożycielem. Od 1908 roku uczestniczył także w życiu organizacji kulturalnych: Towarzystwa Artystów Polskich „Sztuka”, TZSP w Warszawie, lwowskiego TPSP. Początkowo tworzył głównie ilustracje i karykatury do czasopism („Liberum Veto”, „Hrabia Wojtek”, „Tygodnik Ilustrowany”, „Kurier warszawski”, Wędrowiec”). W 1906 roku jego obrazy prezentowane w Salonie Schultego w Berlinie przykuły uwagę krytyków Andre Gide’a oraz Maurice Denis’a. Za ich przyczyną rok później w paryskiej Galerie Duret zorganizowano pierwszą indywidualną wystawę tego artysty. Artysta pozostawił po sobie liczne sceny rodzajowe, pejzaże i portrety. Charakteryzuje je nastrój przygnębienia i tajemniczości osiągnięty za pomocą brudnej, przygaszonej palety barw układającej się w dynamiczne plamy ograniczone rozedrganymi liniami konturu. Bohaterami tych dzieł są najczęściej postacie z grotesek: Pierrot, Colombina, liczne marionetki a także dzieci.

 

TEKSTY NA TEMAT TWÓRCZOŚCI ARTYSTY

"Wojtkiewicz stworzył swój własny świat (to zużyte określenie powtarzane przy jego nazwisku wielokrotnie najlepiej jednak oddaje istotę rzeczy), lecz jednocześnie pokazał jego umowność i sztuczność. Autoironia obroniła go przed egzaltacją i fatalizmem, które wydają się dziś nieznośne i manieryczne w dziełach tylu jego współczesnych. Stanowiła element samokontroli, posunięty niekiedy tak daleko, że kazał spoglądać na siebie z zewnątrz, ale nie prowadziła do rozdwojenia, do rozdźwięku między tym co można odczuć, a tym co da się wyrazić. Dlatego ludzkie uczucia wyrażają w jego kompozycjach marionetki, clowni, lalki. Nawet przyroda, te drobne, rachityczne kwiatki w doniczkach ustawione na łące są bardziej wymowne niż tajemnicze drzewa na płótnach Wojtkiewiczowi współczesnych.”

- Antoni Adamski, „Wojtkiewicz - „nasz współczesny” i nieobecny”, Dwumiesięcznik Sztuka, nr 6/3/76, s. 31

 

„Właśnie około 1905 roku zanika większość rysów tak typowych dla prac Wojtkiewicza z „Tygodnika Ilustrowanego”, „Liberum Veto” i pomniejszych pism satyrycznych, plansz z „Teki Melpomeny”. Kart pocztowych publikowanych u Grabowskiego, oraz całej serii pasteli i akwarel z lat 1903-1904, zwanych zbiorczo „Szkicami tragikomicznymi”. Ich strona formalna, związana ściśle z powszechnie wówczas panującym stylem gazetowej karykatury, nie pozwalała odkryć jeszcze w pełni indywidualnych cech talentu Wojtkiewicza. Podobnie rysowali wszyscy Ci artyści, z którymi spotykał się na łamach wspomnianych czasopism, z którymi dekorował ściany „Jamy Michalikowej” i wydawał „Tekę Melpomeny”, a więc Sichulski i Frycz, Kuczborski, Szreniawa- Rzecki i Skotnicki, Procajłowicz, Niesiołowski- by wymienić tylko najważniejszych. Był to styl całego środowiska, zacierający istotne różnice poszczególnych osobowości, styl, na którym po równo wycisnęła swe piętno cała ilustratorska sztuka fin-de-siecle’u, dekoracyjny, witalny linearyzm Art Nouveau, rozprzestrzeniony w Polsce przez portrety i książkowe zdobnictwo Wyspiańskiego, Mehoffera oraz mniej wybitnych grafików pracujących dla „Chimery” czy „Życia”, styl, któremu także- nieznanymi drogami wpływów- „patronowały” okolicznościowe litografie Daumiera zamieszczane kilkadziesiąt lat wcześniej w paryskiej prasie. Na tak zarysowującym się tle Wojtkiewicza wyróżnia bardziej dobór tematyki, stosunek do tematu niż forma sama, chociaż i w jej zakresie powoli zaczynają zjawiać się niuanse dające przeczucie całej subtelności jego dzieł dojrzałych. Ale przede wszystkim zaskakuje drapieżność wymowy tych wszystkich scen z mieszczańskiego życia, ironia niszcząca wszelkie „świętości”, obnażająca najbardziej plugawe strony ludzkiej wegetacji wśród okrutnie drwiących wybuchów śmiechu. Wszystko zostaje tu wykoślawione i poniżone: miłość, wyłącznie prawie widziana z obscenicznych perspektyw, macierzyństwo, śmierć, starość, ludzka głupota i ludzkie nieszczęścia, zarówno jak aktualne zdarzenia polityczne, bieżąca moda i wszystkie upodobania tamtych czasów.”

„W swojej epoce na krótki czas pozostaje w nurcie, który nazwałem tu wczesnym ekspresjonizmem, potem, wraz z osiągnięciem pierwszej dojrzałości- mimo że refleksy wielu nieraz sprzecznych wpływów można odnajdywać w jego obrazach, wpływów Stanisławskiego i Malczewskiego, obok Wyspiańskiego i Weissa, a z dalszych może Michała Wrubla- pozostaje fenomenem od obu opisanych tu nurtów niezależnym, na tle obu osamotnionym przez niezwykłą na owe czasy atmosferę owej sztuki, przez całkowicie nieporównywalną z najwyższym tłem syntezę formy, która atmosferę tę uzmysławia. Jest to sztuka pełna spięć, pełna kontrastów zamierzonych oraz bez zamierzeń powstałych, wynikłych z naturalnego toku jej rozwoju. Jeden z wielu tych kontrastów zasadniczych, który zarysować miały obecne studia, to zespolenie w malarstwie Wojtkiewicza (we wszystkich więc warstwach jego obrazów) motywów wziętych z najbardziej „dekadenckiej”- nie w pejoratywnym, lecz historycznym sensie słowa- fazy sztuki fin-de-siecle’u, z barokowego jej estetyzmu, oraz motywów „romantyzmu nowego” czy swoistego nadrealizmu, jeśli już jakoś określać musimy tendencje artystyczne najbardziej nurtujące dzisiejszość.”

- Wiesław Juszczak, „Wojtkiewicz i nowa sztuka”, Kraków 2000, s. 112-113, 214-215.


„Głęboko pesymistyczna sztuka Wojtkiewicza, oparta na poetyce grozy i estetyce brzydoty, ma bogate podteksty literackie. Malarzowi były dobrze znane utwory poetyckie Marcela Schwoba, Maurycego Maeterlincka, Oskara Wilde’a oraz proza polskich pisarzy współczesnych, Karola Irzykowskiego i Romana Jaworskiego [...]” -Elżbieta Charazińska, z katalogu wystawy „Ceremonie. Witold Wojtkiewicz 1879-1909”, Muzeum Narodowe w Warszawie, 2004 r. „Wojtkiewicz był wielkim poetą, który wypowiadał się środkami doskonale malarskimi.”

- Tadeusz Żeleński-Boy, „Andre Gide a Wojtkiewicz”, cyt. Wg „Pisma. Ludzie żywi.”, t. 3, Warszawa 1956, s. 365.

Poszukujemy prac artysty

 

 

Aktualnie nie posiadamy prac tego artysty

Zapisz się do newslettera - dowiesz się pierwszy o dodaniu nowych prac tego artysty

Jeżeli chcą Państwo sprzedać jego prace prosimy o kontakt